Wybrałam się rowerem przez Pożóg do Skowieszyna. Świetna trasa, krótka ale do Skowieszyna cały czas pod górę. Strasznie byłam zaskoczona widokiem ruin bunkra. Ostatnio byłam w tamtym miejscu z pięćdziesiąt lat temu. Po wyczerpującym moje siły podjeździe zatrzymałam się przy ruinach bunkra, najadłam się żółtych mirabelek i dalej w drogę. Oto kilka zdjęć:
Na przyczepie ciągnika nowa ambona do obserwacji zwierząt?
Wjazd do wąwozu prowadzącego do Skowieszyna:
Przepiękny wąwóz lessowy:
Na końcu wąwozu uroczy niebieski domek nad stawem:
I na koniec przejazd kolejowy i z górki do domu:


















