sobota, 16 marca 2024

W lessowych wąwozach Kazimierza Dolnego

      W ostatnią niedzielę nie było chętnych do biegania po wąwozach dlatego poszłam sama. 

     Moja trasa to wąwóz Plebanka a następnie wąwóz Małachowskiego i Kuncewiczówka.

     Na początku mojego spaceru zauważyłam kota w opuszczonej willi. Pomyślałam, że mogą mi się trafić klimatyczne ujęcia, więc biegnę za tym kotem i pstrykam. Natknęłam się na mężczyznę schodzącego starymi schodami obok mnie. Grzecznie powiedziałam "dzień dobry" z nadzieją na miłą rozmowę a może ...na szklankę wody. Ja czasami tak właśnie robię. Niedawno częstowałam naleśnikami chłopaka, który przyszedł reklamować panele fotowoltaiczne. Zmarznięty...dlaczego nie poczęstować?

Spotkany pan opierniczył mnie, że postawiłam stopę na jego posesji...Nie omieszkał poinformować oschle, że posesja na której fotografowałam kota, też jest prywatna. Jednym słowem spadaj kobieto!!! Przeprosiłam rozczarowana i poszłam dalej.

Ogromna część wąwozu Plebanka jest ogrodzona siatką leśną i metalowymi słupami. Wejścia do wąwozów zabudowane stylowymi bramami. Szkoda, że wąwozy stają się coraz bardziej prywatną własnością. 

A poniżej relacja fotograficzna:

Czarka szkarłatna:

Opisywany kot...nie jest to zdjęcie zbyt klimatyczne

Fragment zachodniej części Klasztoru Franciszkanów
https://franciszkanie-ofm-kazimierz.pl/
W oddali Góra Trzech Krzyży


I te ogrodzenia...brrr







Tutaj trzeba uważać, bo szlak skręca tak ostro, że ma się wrażenie wchodzenia na prywatną posesję:




Lamy kazimierskie. Nie byłam, bo już było za późno.



Kuncewiczówka:


Miło mi będzie, jak zostawisz komentarz :-)


1 komentarz:

  1. Kazimierz Dolny 🥰🥰🥰😍 Dużo o nim słyszałam dobrego. Piękne miasto. Jest się czym zachwycić naprawdę uroczy zakątek. Przykre, że Cię facet pogonił. Byłyby piękne klimatyczne zdjęcia z kotem. Niestety są ludzie i taborety. Jeden okaże serce a drugi... No cóż. Znam to. Jest takie miejsce w Beskidach, które niestety już nie istnieje. Dawniej była to Chata pod Niemcową w okolicy Piwnicznej Zdrój, bardzo fajne schronisko. Obecnie chata zamieszkana przez prywatnych właścicieli i otoczona drucianym ogrodzeniem, którego pilnuje pies. Znajomi opowiadali, że zostali obszczekani przez owego burka. To było niezwykłe miejsce i zostanie w naszej pamięci na zawsze.

    OdpowiedzUsuń